Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies lękowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pies lękowy. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2019

.: Maty węchowe - część I :.

Psy, którym trafiła się adopcyjna matka - freelancerka, nie mają łatwo. Taka, co pracuje w niedziele, goni do roboty również psy. Po sesji przytulanek i wygłupów na dywanie trzeba było jakoś to rozbrykane towarzystwo ogarnąć. Wiadomo, że praca nosem skupia i wycisza psa. W ruch poszły więc maty węchowe Dogatailla.
Te maty to trzy naszyte na siebie różnej wielkości kwadraty, które w sumie tworzą osiem komór na smakołyki. Pies, żeby zdobyć ciastko, musi wjechać nosem pod materiał.



 Maty można zrobić samodzielnie, najlepiej z wodoodpornego materiału, który mniej się brudzi, łatwo pierze i szybko schnie, albo kupić tu.


 Moje maty uszyte są z materiałów w kolorach, które psy potrafią odróżniać (no może oprócz tego różu Nutki, ale nie mogłam się powstrzymać). Mata Plastra, z przyczyn oczywistych, jest większa od maty Nutki.


Psy karmione suchą karmą mogą spokojnie używać takiej maty zamiast miski. Dzięki temu czują, że zdobywają pokarm. Praca z matami to forma pracy węchowej, więc wzmacnia pewność siebie psów (co jest szczególnie korzystne dla psów nieśmiałych, lękowych lub psów po adopcji, które są jeszcze onieśmielone nowym otoczeniem) i stymuluje ich mózgi.


Moje psy uwielbiają te maty, jeszcze długo po wyjedzeniu całej ich zawartości nie mogą się z nimi rozstać.

sobota, 29 grudnia 2018

.: Jak pomóc psu przetrwać Sylwestra :.

Nieubłaganie zbliża się ten dzień, ktorego szczerze nienawidzę. Od kilku dni kombinuję, co tu zrobić, żeby tym razem było totalnie bezboleśnie.
W internecie pełno jest porad, jak pomóc psom z fobią dźwiękową. Wśród tych dobrych jest np. odwrażliwianie, ale to należy rozpocząć co najmniej na kilka tygodni przed Sylwestrem. Co możemy zrobić, gdy zostało nam bardzo mało czasu?
Behawioryści polecają kilka sposobów, między innymi kamizelki przeciwlękowe. Taka kamizelka, mówiąc w skrócie, dzięki uciskaniu ciała psa pomaga mu się wyciszyć. Możesz również samodzielnie zrobić coś na kształt kamizelki. Będziesz potrzebować do tego długiego kawałka polaru lub jakiegoś innego miłego w dotyku materiału. Poniższa ilustracja pokazuje, jak owinąć psa.

Zdjęcie z internetu - autor nieznany

Kolejnym sposobem są wykorzystywane w aromaterapii esencje kwiatowe Bacha, które wytwarza się z kwiatów dziko rosnących roślin i podaje doustnie. Przy fobii dźwiękowej polecane są krople z kroplika żółtego i posłonka rozesłanego, odpowiednio Mimulus i Rock Rose. Krople najłatwiej jest kupić online, ale obawiam się, że kupione teraz nie zdążą dotrzeć przed Sylwestrem.
Dostępne są też preparaty typu Adaptil czy KalmVet, mozna je kupić w niektórych sklepach zoologicznych i u weterynarzy. Nie mam zdania na temat ich skuteczności, ponieważ nigdy nie stosowałam ich u moich psów. 
Na rynku są również leki wydawane tylko przez weterynarzy. Ale uważaj, nie każdy weterynarz potrafi zaproponować odpowiedni lek. Nigdy nie podawaj psu Sedalinu. To lek, który nie działa na świadomość psa, a jedynie upośledza motorykę. W ten sposób pies dokładnie wie, co się dzieje, ale nie może odpowiednio zareagować, np. uciec i schować się.

foto: Przyjaciel Pies

To tyle jeśli chodzi o teorię, teraz napiszę Wam, jak ja radzę sobie w Sylwestra z moimi psami. Dodam, że pierwszy Sylwester Plastra to była bułka z masłem. W ogóle nie zwracał uwagi na wystrzały, w domu było wtedy sporo ludzi i psów, więc miał towarzystwo i świetnie się bawił. W drugim roku osiedlowy debil odpalił petardę kilka metrów od nas i Plaster wpadł w panikę. Od tamtej pory muszę się nieźle nagimnastykować, żeby chłopakowi zminimalizować stres. Zaznaczam, że u nas nie jest jeszcze tak tragicznie - Plaster nie boi się wybuchów, gdy jest w domu, masakra jest tylko podczas spacerów. Nutka się boi, ale wystarczy jej, gdy ja jestem blisko i przytulę. 
Po pierwsze, robię psom długi i bardzo atrakcyjny popołudniowy spacer. Wychodzimy chwilę po 13 i nie ma nas prawie dwie godziny. Podczas spaceru bawimy się, ćwiczymy, psiaki węszą, staram się je pozytywnie zmęczyć.
W domu na rolety zawieszam koce, żeby psów nie drażniły rozbłyski fajerwerków. Zawsze włączam muzykę. Muzyka musi grać na tyle głośno, żeby zredukować słyszalność petard, ale nie na tyle głośno, żeby drażnić psy. Moje psy przyzwyczajone są do rocka, więc taką muzykę im serwuję.
Około 20 podjeżdżam samochodem przed samą klatkę schodową, biegnę po psy i sprawnie pakuję je do auta. Na wieczorny spacer jedziemy do lasu. Oczywiście chodzimy przy brzegu, bo łażenie po lesie w ciemności nie należy do moich ulubionych rozrywek. Nigdy, przenigdy nie spuszczam psów ze smyczy. Oboje mają szelki typu guard, z których bardzo ciężko się wydostać (moim psom jeszcze nigdy się nie udało) i adresatki. Ten wieczorny spacer jest zwykle bardzo krótki - gdy tylko Plaster usłyszy pierwszy wystrzał, od razu ciągnie z powrotem do auta. Jeszcze parę lat temu próbowałam go namówić na dłuższy spacer, ale to było bez sensu - zdenerwowany i tak się nie załatwiał, a tylko bardziej się stresował. Teraz wystarczy mi, że siknie dwa razy i możemy wracać, jeśli ma takie życzenie.

Pamiętaj o adresatce z numerem telefonu!!!

Psy odwożę pod sam blok i odstawiam do domu. Zostawiam im zapalone światło i grającą muzykę, a sama odstawiam samochód.
Zwykle około północy dostają kongi z pasztetem, żeby przetrwać najgorsze. Kiedyś podawałam gryzaki już od 21, ale kończyło się to kupą na dywanie, więc odpuściłam. Kongi wjeżdżają dopiero wtedy, gdy za oknem robi się naprawdę głośno. Dwa lata temu Plaster o północy spał i zupełnie nie ruszały go wystrzały. Nutka, nawet jeśli drzemie, musi mnie widzieć. Zwykle gdy naprawdę zaczyna się bać, bardzo potrzebuje kontaktu fizycznego. Biorę ją wtedy na ręce, delikatnie głaszczę i mówię do niej radosnym głosem. To ją uspokaja. Niektórzy mówią, że nie należy pocieszać bojącego się psa, bo wzmacnia się u niego lęk. Ja uważam, że to bzdura. Oczywiście, nerwowe, szybkie głaskanie i przyspieszone bicie serca właściciela na pewno psu nie pomogą, ale spokojne, powolne głaskanie i przemawianie do psa radosnym tonem podnoszą go na duchu. (O odpowiednim głaskaniu można przeczytać w książce Patricii McConnell Drugi koniec smyczy).
Na pierwszy spacer w Nowym Roku staram się wyjść bardzo wcześnie, około 5 lub 6, gdy zmęczeni nocnym odpalaniem petard kretyni jeszcze śpią. Czasami rano również jedziemy do lasu, taki spacer sprawia psiakom więcej przyjemności. Przez kilka dni po Sylwestrze wieczorami nie spuszczam psów ze smyczy. Pojedyncze wystrzały w ciągu dnia są dla nich do zniesienia - nauczyli się, że wtedy trzeba przybiec do mnie po ciastko - więc podczas popołudniowych spacerów biegają luzem.
Jednak każdy pies jest inny i inaczej reaguje - Waszym jako opiekunów zadaniem jest zadbać o jego komfort i bezpieczeństwo. Nie zapomnijcie o adresatce!
Trzymam kciuki, żeby ten Sylwester był dla naszych psów jak najmniej stresujący.

wtorek, 18 września 2018

.: Nasz wielki dzień :.

W minioną sobotę stało się coś dla mnie niebywałego. Moja adoptowana półtora roku temu mała, nieśmiała Nutka po raz pierwszy bawiła się z Plastrem. Do tej pory ich interakcje ograniczały się do wzajemnego wąchania, sporadycznego liźnięcia po pyszczkach i wspólnego oszczekiwania psów przechodzących przed naszym balkonem. Na wszelkie zaczepki Plastra i zachęty do zabawy Nutka reagowała ucieczką i chowaniem się za mną.
Tymczasem w sobotę Nutka totalnie mnie zaskoczyła. Gdy Plaster zaczął zachęcać ją do ganiania nie uciekła do mnie, tylko najpierw zaczęła przed nim uciekać, aby po chwili zmienić kierunek i puścić się za nim w pogoń. Bawili się tak kilka dobrych minut, obojgu sprawiało to wielką radość. Mnie na początku zamurowało, ale po chwili pognałam po telefon, żeby ich nagrać, bo nie wiem, kiedy i czy będzie następny raz. Brawo Nutelka!


niedziela, 22 lipca 2018

.: O psie, który pracował w weekend :.


Dzisiejszy post to post o Plasiu i jego wczorajszej pracy. Wczoraj akurat wypadała szósta rocznica adopcji, więc był to wyjątkowy dzień.
Dzień wcześniej rozmawiałam z naszą zaprzyjaźnioną trenerką i behawiorystką oraz ulubioną ciocią Olą Plastra i Nutki o młodej suczce, która akurat jest na szkoleniu i która boi się psów, czego skutkiem jest oszczekiwanie ich. Ola szukała spokojnego, zrównoważonego i przyjaźnie nastawionego dorosłego psa do socjalizowania suczki. Plaster już wcześniej pracował u Oli jako Dobry Wujek Plaster, ale odkąd dołączyła do nas Nutka, stał się trochę nadopiekuńczy, często staje w obronie siostry i generalnie psuje jej każdy podryw. Poza tym suczka Neska, dla której Ola szukała zrównoważonego towarzysza spaceru to owczarek niemiecki, najmniej ulubiona rasa Plastra na świecie. Ale Ola, która widziała Plastra w różnych sytuacjach wiedziała, że się chłopak spisze i w sobotę rano razem z Plastrem ruszyliśmy na plac szkoleniowy. Plasio był przeszczęśliwy, że ma mnie tylko dla siebie (Nutka została w domu z załadowanymi po brzegi kongami), radośnie biegł w kierunku placu (powiedziałam mu „idziemy do Oli”, więc doskonale wiedział, dokąd ma biec).
Gdy dotarliśmy na miejsce, jeszcze trwało szkolenie, więc Plaster musiał poczekać. Był bardzo podekscytowany, przez ogrodzenie dojrzał śliczną blond suczkę i bardzo się do niej wdzięczył. Znam swojego psa już sześć lat i widziałam, jak super się zachowuje. Kojarzy plac szkoleniowy z pracą i choć czasem zagląda tam towarzysko, to tym razem wiedział, że przyszedł „do roboty”.
Neska powitała Plastra szczekaniem, ale był już w tak dobrym nastroju, że w ogóle się nie przejął. Ruszyliśmy na spacer, psy na linkach, my z Plastrem dziesięć metrów przed Neską, jej opiekunką i Olą. Neska, prawdopodobnie oszołomiona urodą i urokiem osobistym Plastra, szybko przestała szczekać i zaczęła skracać dystans. W pewnym momencie podeszła do Plastra, on kulturalnie pozwolił się powąchać, był wyrozumiały i nienachalny (co nie jest u niego typowe :-D). Wkrótce Ola pozwoliła nam spuścić oba psy ze smyczy. Psy szły spokojnie obok siebie, czasem dalej, czasem bliżej, przez chwilę nawet próbowały się bawić. Oba bardzo szanowały swoją przestrzeń. Neska była troszkę spięta, bo w końcu widziała Plastra pierwszy raz na oczy, ale widać było, że nie boi się go.
Plaster idzie przodem, Neska trzyma się z tyłu.

 Neska skraca dystans.

Neska z zainteresowaniem i zazdrością patrzy na Plastra raczącego się smakołykami od cioci Oli.


Psiaki jedzą w swoim towarzystwie. Neska troszkę zestresowana, Plaster na pełnym luzie.

Socjalizacja psów wcale nie polega na tym, żeby psy wchodziły ze sobą w interakcje. Często wystarczy, że idą razem, choć nie za blisko. Chodzi o samą obecność drugiego psa. Dzięki obecności zrównoważonego psa pies lękowy oswaja się z towarzystwem innego czworonoga tego samego gatunku, uczy się, że inne psy wcale nie są wrogami i nie trzeba się ich bać.
W ten sam sposób oswajam Nutkę z większymi psami. Tu Dobrą Ciocią jest Pastel, suczka rasy posokowiec bawarski (i pierwsza miłość Plastra) – spokojna, zrównoważona i niezwykle przyjacielska dziewczyna. Dzięki niej Nutelka bardzo dobrze zareagowała na Prota i Saga, również posokowce. Skojarzyła ich z Pastel i wiedziała, że są w porządku, choć Sagi zwracał na nią znacznie większą uwagę niż Pastel.
Reasumując, Plaster w roli Dobrego Wujka spisał się na medal. Niepotrzebnie martwiłam się, czy da radę. Widać było, że taka forma pracy sprawia mu ogromną przyjemność (zwłaszcza, że ciocia Ola płaciła w smakołykach ;-)). Udowodnił, że potrafi być spokojnym, zrównoważonym dżentelmenem i widać było, że sam z siebie jest zadowolony. Neska poznała jeszcze jednego psa, który jest fajny i mam nadzieję, że wkrótce w ogóle przestanie się obawiać innych psów.
Pracujcie z psami, radźcie się behawiorystów, bo naprawdę wiele rzeczy można wypracować i uczynić psa szczęśliwszym.