Szukaj na tym blogu

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą socjalizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą socjalizacja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lutego 2019

.: Spacer socjalizujący z psem nieśmiałym :.


Kilka tygodni temu Iwona adoptowała suczkę z OSPZ „Animals” (z tej samej fundacji, z której mam Nutkę) i wolontariuszka z Ostrowca skontaktowała nas, abym podpowiedziała Iwonie, co zrobić, żeby pomóc Neli jak najlepiej się zaaklimatyzować. Zmiana domu u psa zawsze wiąże się z pewnym stresem, a w przypadku psów po przejściach, adoptowanych jako dorosłe, ten stres jest znacznie większy i trzeba mądrze pokierować psiakiem, żeby ułatwić mu adaptację i nie doprowadzić do problemów w przyszłości. Okazało się, że jesteśmy praktycznie sąsiadkami, więc umówiłyśmy się na wspólny spacer.
Przed spacerem Iwona opowiedziała mi o swojej Neli – dowiedziałam się, że Nela jest spokojną, nieśmiałą suczką, bardzo ostrożną w kontaktach z innymi psami i warto popracować z nią nad tym, by stała się bardziej otwarta na psie towarzystwo.
Spotkałyśmy się w środę. Ruszyłam na spacer zaopatrzona w dodatkową linkę dla Neli i saszetkę pełną smakołyków. Miałyśmy szczęście, bo trafiła nam się niezła pogoda.
Gdy Iwona dojechała do naszego ulubionego lasu, my już byliśmy na miejscu. Moje psy puszczone były luźno, ale wiedziałam, że mam nad nimi pełną kontrolę.
Nela była w naszym lesie po raz pierwszy. Od razu dało się zauważyć, że była mocno przestraszona – miała podkulony ogon, kuliła się w sobie, odwracała się tyłem do moich psów i mnie oraz cały czas węszyła. Każdy, kto zna się trochę na mowie ciała psów wie, że Nela wysyłała nam jasny komunikat: „Mnie tu nie ma!”.
Odwołałam moje psy, żeby zostawiły Neli przestrzeń,  a Iwonie zaproponowałam, żeby przepięła Nelę na dłuższą smycz (5 m zamiast 2 m).
Początkowo szłyśmy w pewnej odległości od siebie. Plaster podszedł do Neli, okazał jej zainteresowanie, zapraszał do zabawy, ale został zignorowany. Jest dżentelmenem, więc zrozumiał i zostawił ją w spokoju. 

"Nie wdzięcz się, czarny, nie zwracam na ciebie uwagi".

Iwona dodawała Neli pewności siebie, mówiąc do niej spokojnym, radosnym głosem i od czasu do czasu częstując smaczkami. Ja trzymałam się na dystans.

Nela trzyma się z tyłu, po jej pozycji widać, że jest niepewna i nie czuje się zbyt komfortowo - pochylona głowa, opuszczony ogon, spuszczone uszy.

W pewnym momencie rzuciłam psiakom smakołyki na ziemię. Cała trójka zaczęła węszyć i wcinać. Ogon Neli nieznacznie uniósł się do góry, a ogólna postawa jej ciała mówiła, że jednak nie jest tak strasznie. Po kilku minutach spróbowałam dać Neli smakołyk z ręki. Oczywiście najpierw stanęłam bokiem do niej i czekałam, czy zechce nawiązać kontakt. Dałam jej obwąchać swoją rękę i kilka sekund później Nela wsuwała ciasteczka prosto z mojej dłoni. Pierwsze koty za płoty. Kontynuowałyśmy spacer, od czasu do czasu rzucając ciastka w trawę, żeby psiaki trochę popracowały i rozładowały emocje.
Długa smycz Neli znacznie zwiększyła możliwości swobodnego poruszania się. Suczka z minuty na minutę coraz bardziej się otwierała, z zainteresowaniem węszyła, a nawet obwąchała i dała się obwąchać moim psom. I tu brawa dla Nutki, która potrafi oszczekać innego psa – tu zachowała się super, była bardzo delikatna w stosunku do Neli i pełna zrozumienia dla jej nieśmiałości (sama to przerabiała dwa lata temu).

"My dziewczyny z Ostrowca musimy trzymać się razem". Nela jest zainteresowana Nutką, otwiera się na nowe otoczenie, czuje się coraz pewniej, więc ogon wędruje do góry.

Pod koniec spaceru Nela radośnie podskakiwała na smyczy. W ciągu godziny z kupki przerażonego psiego nieszczęścia przemieniła się w radosną, zadowoloną ze spaceru suczkę. Wciąż jeszcze jest ostrożna, ale wiele przeszła, więc potrzebuje czasu. Miała szczęście i trafiła na wspaniały dom, otwarty na jej potrzeby i chętny do pracy z nią.

A co to za ciekawska, zadowolona dziewczynka?

Myślę, że to nie był nasz ostatni wspólny spacer i mam nadzieję obserwować postępy Neli, bo nie ukrywam, że fascynuje mnie to, jak pies potrafi zbudować pewność siebie i odzyskać radość, jeśli tylko stworzy mu się odpowiednie warunki i da czas.
Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o Neli i jej opiekunce Iwonie, zapraszam do odwiedzenia bloga Iwony: KLIK.

niedziela, 22 lipca 2018

.: O psie, który pracował w weekend :.


Dzisiejszy post to post o Plasiu i jego wczorajszej pracy. Wczoraj akurat wypadała szósta rocznica adopcji, więc był to wyjątkowy dzień.
Dzień wcześniej rozmawiałam z naszą zaprzyjaźnioną trenerką i behawiorystką oraz ulubioną ciocią Olą Plastra i Nutki o młodej suczce, która akurat jest na szkoleniu i która boi się psów, czego skutkiem jest oszczekiwanie ich. Ola szukała spokojnego, zrównoważonego i przyjaźnie nastawionego dorosłego psa do socjalizowania suczki. Plaster już wcześniej pracował u Oli jako Dobry Wujek Plaster, ale odkąd dołączyła do nas Nutka, stał się trochę nadopiekuńczy, często staje w obronie siostry i generalnie psuje jej każdy podryw. Poza tym suczka Neska, dla której Ola szukała zrównoważonego towarzysza spaceru to owczarek niemiecki, najmniej ulubiona rasa Plastra na świecie. Ale Ola, która widziała Plastra w różnych sytuacjach wiedziała, że się chłopak spisze i w sobotę rano razem z Plastrem ruszyliśmy na plac szkoleniowy. Plasio był przeszczęśliwy, że ma mnie tylko dla siebie (Nutka została w domu z załadowanymi po brzegi kongami), radośnie biegł w kierunku placu (powiedziałam mu „idziemy do Oli”, więc doskonale wiedział, dokąd ma biec).
Gdy dotarliśmy na miejsce, jeszcze trwało szkolenie, więc Plaster musiał poczekać. Był bardzo podekscytowany, przez ogrodzenie dojrzał śliczną blond suczkę i bardzo się do niej wdzięczył. Znam swojego psa już sześć lat i widziałam, jak super się zachowuje. Kojarzy plac szkoleniowy z pracą i choć czasem zagląda tam towarzysko, to tym razem wiedział, że przyszedł „do roboty”.
Neska powitała Plastra szczekaniem, ale był już w tak dobrym nastroju, że w ogóle się nie przejął. Ruszyliśmy na spacer, psy na linkach, my z Plastrem dziesięć metrów przed Neską, jej opiekunką i Olą. Neska, prawdopodobnie oszołomiona urodą i urokiem osobistym Plastra, szybko przestała szczekać i zaczęła skracać dystans. W pewnym momencie podeszła do Plastra, on kulturalnie pozwolił się powąchać, był wyrozumiały i nienachalny (co nie jest u niego typowe :-D). Wkrótce Ola pozwoliła nam spuścić oba psy ze smyczy. Psy szły spokojnie obok siebie, czasem dalej, czasem bliżej, przez chwilę nawet próbowały się bawić. Oba bardzo szanowały swoją przestrzeń. Neska była troszkę spięta, bo w końcu widziała Plastra pierwszy raz na oczy, ale widać było, że nie boi się go.
Plaster idzie przodem, Neska trzyma się z tyłu.

 Neska skraca dystans.

Neska z zainteresowaniem i zazdrością patrzy na Plastra raczącego się smakołykami od cioci Oli.


Psiaki jedzą w swoim towarzystwie. Neska troszkę zestresowana, Plaster na pełnym luzie.

Socjalizacja psów wcale nie polega na tym, żeby psy wchodziły ze sobą w interakcje. Często wystarczy, że idą razem, choć nie za blisko. Chodzi o samą obecność drugiego psa. Dzięki obecności zrównoważonego psa pies lękowy oswaja się z towarzystwem innego czworonoga tego samego gatunku, uczy się, że inne psy wcale nie są wrogami i nie trzeba się ich bać.
W ten sam sposób oswajam Nutkę z większymi psami. Tu Dobrą Ciocią jest Pastel, suczka rasy posokowiec bawarski (i pierwsza miłość Plastra) – spokojna, zrównoważona i niezwykle przyjacielska dziewczyna. Dzięki niej Nutelka bardzo dobrze zareagowała na Prota i Saga, również posokowce. Skojarzyła ich z Pastel i wiedziała, że są w porządku, choć Sagi zwracał na nią znacznie większą uwagę niż Pastel.
Reasumując, Plaster w roli Dobrego Wujka spisał się na medal. Niepotrzebnie martwiłam się, czy da radę. Widać było, że taka forma pracy sprawia mu ogromną przyjemność (zwłaszcza, że ciocia Ola płaciła w smakołykach ;-)). Udowodnił, że potrafi być spokojnym, zrównoważonym dżentelmenem i widać było, że sam z siebie jest zadowolony. Neska poznała jeszcze jednego psa, który jest fajny i mam nadzieję, że wkrótce w ogóle przestanie się obawiać innych psów.
Pracujcie z psami, radźcie się behawiorystów, bo naprawdę wiele rzeczy można wypracować i uczynić psa szczęśliwszym.